O autorze
Fundacja DKMS działa od 28 listopada 2008 r. jako niezależna organizacja non-profit. W tym czasie liczba potencjalnych dawców we wszystkich polskich bazach, wynosiła niespełna 40 tysięcy. Dziś sytuacja uległa znacznej poprawie i ogółem w Polsce zarejestrowanych jest ponad 1 milion potencjalnych dawców. Fundacja DKMS jest największą bazą potencjalnych dawców w Polsce.

Czy szpik to fabryka krwi?

dr hab. nauk medycznych Grzegorz Basak
dr hab. nauk medycznych Grzegorz Basak
Do czego możemy porównać szpik kostny, by zrozumieć mechanizm jego działania? Na to i inne pytania związane z układem krwiotworzenia odpowie wybitny hematolog, transplantolog z Katedry i Kliniki Hematologii, Onkologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego – dr hab. nauk medycznych Grzegorz Basak.

Dorota Wojtowicz-Wielgopolan: Panie docencie, zapytam wprost: co to jest szpik? Czy zgodziłby się Pan ze mną, że jest to fabryka krwi?



Docent Grzegorz Basak: Faktycznie możemy porównać go do fabryki krwi. Kiedy my, lekarze, zamawiamy dla pacjenta krew do przetoczenia, to mówimy, że składamy zamówienie na red-blood-cell product (ang. produkt czerwonych krwinek), który gdzieś musi powstać. Jednostka krwi ma swoją cenę. Jest na nią niemalejący popyt, jest więc i podaż. Gdzieś ten produkt musi zostać wyprodukowany. Dlatego faktycznie pani porównanie szpiku do fabryki krwi można uznać za trafne.

Dorota Wójtowicz-Wielgopolan: Gdyby nie moja sugestia, do czego pan by go porównał?

Doc. Grzegorz B: Może do mrowiska albo do ula…W ulu jest królowa matka, są spłodzone przez nią robotnice, które zajmują się plastrem, tak jakby szpikiem, a nawet okienkami szpiku, gdzie pielęgnowane są jaja, różne fazy larw, z których następnie powstają wyspecjalizowane pszczoły: robotnice, trutnie, pszczoły broniące ula przed agresorami - tak ten układ funkcjonuje. Dlatego szpik bardziej mi przypomina ul, który, jak wiadomo, w ekosystemie jest bardzo ważnym elementem - jak już dziś wiemy, ludzkość zginie wraz z ostatnią pszczołą. Ale może bardziej obrazowe dla każdego będzie porównanie szpiku do fabryki.

Dorota W-W: Gdybyśmy dla tym lepszego zobrazowania pokusili się o porównanie organizmu ludzkiego do państwa, a szpiku do jego najważniejszej fabryki, dajmy na to produkującej energię, jak wiadomo niezbędnej do funkcjonowania państwa, czy możemy powiedzieć, że ta konkretna fabryka wszystko inne zasila?

Doc. Grzegorz B: Tylko że w rzeczywistości krew nie jest energią, a raczej transportującą wszystko siecią. Bardziej bym jej rolę porównał do wieloprofilowej firmy spedycyjnej, której produktem są wyspecjalizowani pracownicy: neutrofile, płytki, krwinki czerwone. O krwi trudno mówić jako o energii, to raczej autostrada, którą mkną ciężarówki, samochody naprawcze, wojskowe i policyjne.

Dorota W-W: Jednak jako laik myślę, że potocznie bardziej obrazowe będzie porównanie krwi do energii. Kiedy miałam anemię byłam apatyczna i na nic nie miałam siły. Naprawdę brakowało mi energii nawet na spacer z psem.

Doc GB: Dobrze więc, załóżmy, że szpik to elektrownia. Fabryka energii oczywiście pełni bardzo ważną rolę w funkcjonowaniu państwa - ludzkiego organizmu. Wystarczy, że przestanie wytwarzać energię, by inne fabryki z tego powodu poupadały, aż w końcu całe państwo popadnie w ruinę. Przecież tak właśnie jest z każdą nieleczoną chorobą nowotworową krwi. Prowadzi do śmierci, bez wyjątków.

Dorota W-W: Czy ta fabryka ma jakiś główny wydział? Czy w jednych podległych mu oddziałach produkcja jest intensywniejsza, a w innych słabsza?

Doc. GB: Ta fabryka nie jest zlokalizowana w jednym miejscu. Ona jest rozlokowana w całym organizmie, można by ją porównać do sieci elektrowni. Produkt jest wytwarzany po całym organizmie i zasila go równomiernie. Dzięki niemu funkcjonują inne, zlokalizowane w różnych miejscach inne fabryki: serce, mózg, nerki, płuca. Wszystkie one mają sprawiedliwy dostęp według potrzeb do zasilenia z elektrowni szpiku kostnego.

Dorota W-W: Czy moglibyśmy się pokusić o stworzenie zarysu infrastruktury tej elektrowni?

Doc. GB: Oczywiście. Jest w niej pełna infrastruktura. Są ściany, czyli kości które chronią, szpik przed zgniataniem go pod wpływem ruchu człowieka i urazami. Jest tam stała dostawa wody do produkcji, jak też budulca, drogami w postaci naczyń krwionośnych. Jest tam też taśma zaopatrzeniowa, wentylacja nawiewająca powietrze i tzw. kanalizacja, wszelki bowiem produkt uboczny powstający podczas produkcji krwi musi zostać zutylizowany. Tę ostatnią rolę pełnią naczynia krwionośne. Jest też sieć dystrybucji tego, co fabryka wyprodukowała. Cała skomplikowana sieć energetyczna, pełna kabli i kabelków niosących prąd wytworzony w elektrowni. Układ naczyniowy - żyły i tętnice - służące do przesyłu produktu, czyli krwi. Fabryka posiada też inne typowe dla informacji drogowej elementy, jak np. zakończenia nerwowe, które w szpiku nie tyle służą do odczuwania bólu, co do przesyłania za pomocą neurotransmiterów, sygnałów z innych części ciała, wpływających na funkcjonowanie fabryki, choćby w rozróżnianiu pór jej funkcjonowania - w dzień i nocą. Czy szereg innych impulsów, jak stres, palenie tytoniu. To na skutek impulsów nerwowych fabryka ta generuje informacje o szkodliwych czynnikach docierających do państwa/ organizmu. I wreszcie są tam też wszelkie udogodnienia dla produkcji, biura i pomieszczenia.

Dorota W-W: Czy moglibyśmy stworzyć mapę najkorzystniejszych dla funkcjonowania tej fabryki miejsc w organizmie?

Doc. GB: Nie. Szpik, który porównaliśmy do sieci elektrowni, rozsianych po całym państwie, ale też utrzymujących ze sobą łączność, jest osadzony w jamkach, czyli w kościach o mniej więcej okrągłej strukturze - aczkolwiek nie we wszystkich – w połączonych ze sobą pieczarach.

Dorota W-W: A gdzie znajduje się biuro zarządu tej elektrowni?

Doc. GB:
Nigdzie. Wszędzie tam, gdzie jest komórka macierzysta, tam jest biuro zarządu. W zasadzie funkcję zarządu pełnią komórki macierzyste. Są one rozsiane w całym organizmie i każda z nich zarządza produkcją wszystkich elementów krwi. Jest szefem produkcji.

Dorota W-W: Na jakim etapie życia płodowego rozpoczyna się budowa tej elektrowni?

Doc GB: Najpierw w tzw. pęcherzyku żółtkowym pojawia się prototyp krwinek. Żółtko widoczne w rozbitym jajku kurzym jest zbiornikiem takiej energii dla rozwijającego się zarodka. Zarodek ludzki również posiada w sobie taką strukturę - w pęcherzyku żółtkowym pojawiają się wyspy krwiotwórcze. Na nich następnie powstają pierwsze, jeszcze niedojrzale krwinki czerwone. Na tym etapie produkcji energii dla państwa, jest to produkt bardzo niedojrzały, ale wystarczający.

Dorota W-W: Można by powiedzieć, że w produkcji warsztatu założonego w prywatnym garażu powstaje prototyp krwinki czerwonej?

Doc GB: Tak, ta krew nigdzie jeszcze nie płynie, to tylko próba - przygotowanie się do produkcji krwinek czerwonych. Dopiero później, kiedy powstaje aorta, największa tętnica, już bezpośrednio na jej potrzeby i rozgałęziających się do niej innych naczyń, produkowana jest krew. Obszar ten nazywamy aorta – gonady - śródnercze. I ten etap produkcji dobywa się na znacznie większą skalę. Zaczyna funkcjonować coś, co faktycznie jest potrzebne i przynosi pewne korzyści. Kiedy zaś w płodzie powstaje wątroba, to manufaktura produkująca krew przenosi się do wątroby, najlepszego miejsca dla tej produkcji na tamtym etapie. Krwiotworzenie centralizuje się w wątrobie płodu. Płód jest zabezpieczony przed urazami ciałem matki, kości na razie nie mają ważnego znaczenia. Niepotrzebne są ściany fabryki, bo tej produkcji jeszcze nic nie zagraża. Dlatego właśnie w wątrobie masowo zaczynają być produkowane elementy morfotyczne krwi. I jak to zwykle bywa, każde przedsiębiorstwo dąży do rozwoju i ekspansji. Dlatego też z manufaktury w wątrobie produkcja zaczyna przenosić się do kości, gdzie właśnie w jamkach rusza produkcja.

Dorota W-W: I co dalej, jak ona się rozwija?

Doc GB: Im człowiek jest starszy, tym zmienia się stosunek powierzchni jego ciała do masy. Z wiekiem produkcja szpiku musi zachodzić niemal we wszystkich kościach, łącznie z piszczelami, kośćmi udowymi, ramiennymi, przedramionami, czaszki. Im człowiek starszy, tym bardziej centralizuje się ta produkcja (centralizacja następuje w kościach płaskich). Wreszcie zostaje ograniczona do centralnych kości ciała - trochę w czaszce, trochę w miednicy, trochę w żebrach, w kręgosłupie, bliższych nasadach kości udowych czy kości przedramiennych. Jednocześnie ta produkcja przebiega przez oś ciała, aby bieżąca dostawa energii była blisko miejsc, gdzie jest na nią zapotrzebowanie. By nie było do pokonywania zbyt dalekiej trasy, np. z miednicy do mózgu. Choć biorąc pod uwagę rozległość układu krwionośnego, transport mógłby tak przebiegać, ale też mogłoby wtedy dochodzić do przeciążenia linii produkcyjnej. Dlatego produkcja została rozlokowana w całym organizmie.

Dorota W-W: Jak jest zorganizowana produkcja?

Doc GB: Fabryka szpiku zorganizowana jest nietypowo. Nie ma jednego głównego szefa tylko tak wielu szefów, jak wiele jest komórek macierzystych. Ci mają swoich zastępców, ci z kolei zastępców niższego rzędu. Rzadko kto ich widzi, ale przy władzy jest sporo, bo każda komórka jest do podziału. Ponieważ cały ten zarząd nie funkcjonuje dla siebie, musi rozdzielić pracę w tej fabryce na określone działy.

Dorota W-W: Jakie da się wyróżnić działy w tej fabryce?

Doc GB: W tej fabryce działy są w pełni wyspecjalizowane, na czele z szefami zarządzającymi produkcją krwinek czerwonych, białych itd.. Ich rola ogranicza się do wydawania poleceń różnym działom produkcji: krwinek czerwonych, płytek krwi, krwinek białych: dziel się, szybciej produkuj, zatrzymaj produkcję do czasu aż będziesz potrzebny etc.

Dorota W-W: Zupełnie jak prawdziwi szefowie fabryki. Czy możemy stworzyć ich „portret psychologiczny”?

Doc GB: Komórka macierzysta jest czymś, co badane jest od kilkudziesięciu lat i nadal nie jest do końca zbadana. Ta komórka dzieli się, produkując potomne komórki oraz odtwarza siebie, czyli jakby swoje klony. Ci głównodowodzący mają stworzone komfortowe warunki do multiplikacji własnej, jak również do szkolenia komórek potomnych, które będą go zastępować, również szkoląc swoich zastępców. I tak tworzą się kolejne działy tej struktury organizacyjnej. Trzeba przyznać, że nie wszyscy ci szefowie pracują. Często wcale nie pracują, są rezerwowymi. Są więc szefowie, którzy śpią i nic nie robią, tacy, którzy powoli pracują, i tacy, którzy pracują na pełnych obrotach.

Dorota W-W: Co za niesprawiedliwość!

Doc GB: Ci rezerwowi siedzą i czekają na sygnał z góry: intensyfikujcie produkcję, bo pojawiło się krwawienie i trzeba zwiększyć produkcję płytek krwi do zalepienia wycieku. Albo jest infekcja i trzeba zwiększyć pracę całych przysypiających z nudów oddziałów białych krwinek.

Dorota W-W: Czy produkcja ma swoje normy?

Doc GB: Produkcja jest planowana zależnie od działu. W dziale, którego zadaniem jest zwalczanie infekcji, jego pracownicy siedzą jako rezerwowi w poczekalni, po wyjściu z niej krążą krótko przy linii dystrybucyjnej i są wysyłani tam, gdzie jest na nich zapotrzebowanie. Człowiek opanował świat, dlatego, że jest w stanie dostosować się do zmieniających się warunków otoczenia. To samo możemy powiedzieć o komórkach macierzystych krwiotworzenia, które są jednymi z takich komórek, które giną na samym końcu. Zostały tak zaprojektowane, by przeżyć całe życie z człowiekiem, a wszelkie mechanizmy tej fabryki służą jak najlepszemu dostosowywywaniu się komórek do potrzeb organizmu/ państwa. Wszystko jest tak zorganizowane, aby te komórki przetrwały w jak najlepszej formie. Jeśli w próbówce postawimy szpik i zapomnimy o nim, to w pierwszej kolejności zginą krwinki, a szef tej produkcji, czyli komórka macierzysta, zginie jako ostatnia. Przeżyje najdłużej, ponieważ posiada rodzaj instynktu przetrwania.

Dorota W-W: Jacy są pracownicy tej fabryki energii, zakres ich kompetencji, czym się zajmują poszczególne jej działy?

Doc GB: Zacznijmy od chemokin, których zadaniem jest pilnowanie, by pracownicy siedzieli w fabryce, zamiast biegać po naczyniach krwionośnych. Następnie są granulocyty, będące rodzajem służb specjalnych zabezpieczających organizm przed atakiem bakterii. Należy rozumieć, że ta „energia”, która powstaje w naszej elektrowni, nie tylko zasila organizm, ale również chroni go przed szkodliwym działaniem z zewnątrz. Granulocyty to ochroniarz, stale krążący po fabryce. Inny rodzaj zabezpieczenia dają limfocyty – ci pracownicy wywodzą się z fabryki współpracującej, czyli z układu chłonnego. Limfocyty reprezentują sobą bardziej inteligentną ochronę, usuwają zagrożenia, takie jak infekcja. Najpierw rozpoznają niebezpieczeństwo i wybijają tylko takie drobnoustroje, które faktycznie są groźne. Limfocyty to snajperzy, działający z pewnym opóźnieniem, ale też są skuteczne w działaniu przez całe życie człowieka. Doskonałym przykładem jest podanie szczepionki, na którą limfocyty odpowiadają w ciągu tygodnia, dwóch. Później przez całe życie organizmu, reagują na to zagrożenie. Idąc tym tokiem rozumowania, granulocyty, to partyzanci strzelający na oślep we wszystko, co wydaje się niepokojące. Są jeszcze erytrocyty. Ich zadaniem jest dystrybucja tlenu po organizmie. Z kolei płytki krwi to pracownicy odpowiedzialni za naprawę różnych usterek w układzie krwionośnym. Rury niosące krew po organizmie cały czas ulegają jakimś awariom, więc fabryka, chcąc zapewnić sobie ciągłość „przesyłu”, wysyła płytki krwi, by na bieżąco łatały wszystkie przecieki czy dziury.

Dorota W-W: Czy ci pracownicy mają stałe kontrakty na pracę czy pracują dorywczo?

Doc GB: Kiedy nie ma infekcji, to granulocyty po 24 godzinach pracy są zwalniane. Ale ich rezerwowi siedzą w poczekalni fabryki i w razie jakiejkolwiek potrzeby można ich wezwać, przemieszczając do krwioobiegu. Limfocyty mają kontrakt na czas nieokreślony, erytrocyty na 120 dni, a płytki krwi na 10 dni.

Dorota W-W: Kto prowadzi kontrolę, czy fabryka zatrudnia wystarczającą liczbę pracowników?

Doc GB: W stanie fizjologicznym organizm człowieka zatrudnia każdego z tych pracowników w przewidzianej ilości. Zdecydowaną większość stanowią krwinki czerwone, na drugim miejscu są płytki krwi, a na 3. miejscu komórki białokrwinkowe - granulocyty. Tych jest bardzo mało, bo związane jest to z ich żywotnością, z czasową zdolnością do pracy. Krwinki czerwone – jak już była o tym mowa - mają kontrakt na 120 dni, najdłużej i dlatego jest ich w organizmie najwięcej i nie trzeba ciągle zatrudniać nowych. Znacznie gorzej jest z granulocytami, które, jak wiemy, żyją we krwi do kilkunastu godzin, w związku z tym ich zatrudnienie należy utrzymywać na stałym poziomie. To szpik, wie, ilu z tych pracowników ma zatrudnić. Każda komórka macierzysta musi zdecydować, czy stanie się czerwoną czy białą krwinką, czy może płytką krwi. Musi mieć jakiś sygnał. Rolę tego informatora w szpiku pełnią cytokiny lub chemokiny, dając np. sygnał „teraz potrzebne są granulocyty”. Na taki sygnał produkowany jest czynnik wzrostu granulocytów, inaczej mówiąc G-CSF. To coś w rodzaju takiej stałej tablicy na ścianie w fabryce z informacją: potrzebujemy tyle a tyle granulocytów. Natomiast do uruchomienia pracy krwinek czerwonych musi przyjść szereg sygnałów. Erytropoetyna, czyli sygnał, przychodzący z zewnątrz - z nerek – jest takim właśnie zamówieniem na więcej erytrocytów.

Dorota W-W: Dlaczego właśnie z nerek?

Doc GB: Ponieważ przez nerki również przepływa krew i kiedy zachodząca tam kontrola jakości tlenu wskazuje, że krew jest gorzej utlenowana, natychmiast uruchomiany jest alarm. Czujniki kontroli znajdują się właśnie w nerkach. Z kolei z wątroby przychodzi sygnał: trombopoetyna - który informuje o zapotrzebowaniu na pracę płytek krwi.

Dorota W-W: Skąd wątroba „wie”, że jest jakiś przeciek, usterka, do której należy wysłać płytki krwi?

Do GB: O dziwo ten alarm wcale nie ma związku z tym, czy powstały jakieś dziury. To zapotrzebowanie na płytki krwi jest na stałym poziomie, ale właśnie stąd, z wątroby przychodzi na nie zlecenie. Dlatego, gdy mamy problemy z wątroba, np. z powodu nowotworu, jesteśmy w trakcie leczenia chemioterapią i wątroba zaczyna być niewydolna, wtedy sygnał stymulujący pracę płytek krwi: trombopoetyna - zanika. Natychmiast rodzi to konsekwencje w deficycie płytek. Podobnie jest przy niewydolności nerek. Gdy pacjent jest dializowany, brak jest zamówienia na krwinki czerwone i ich praca naturalnie zwalnia.

Dorota W-W: A jakie jest tempo pracy tej fabryki - stałe czy zmienne? Czy może są momenty, w których fabryka wstrzymuje produkcję, np. podczas snu?

Doc GB: Ta fabryka w zasadzie nie ma żadnych przerw, ale są pewne różnice poziomu produkcji związane z rytmem dobowym, temperaturą otoczenia czy stężenia tlenu. W pewnym sensie ta fabryka dostosowuje się do warunków życia człowieka. Zdecydowanie nie jest to fabryka działająca na akord. Dostosowuje się do takich sytuacji jak zakażenie, krwawienie czy inne braki w organizmie. Optymalnie powinna pracować w stałym rytmie.

Dorota W-W: Co jest skutkiem nadprodukcji lub spadku produkcji jakiegoś działu?

Doc GB: Oczywiście skutki zaburzenia pracy każdego działu tej fabryki odbijają się ujemnie na naszym zdrowiu. Ale też każde zaburzenie ma swoją przyczynę. Przy małej obecności krwinek czerwonych mamy anemię / niedokrwistość. Może być ona spowodowana tym, że zabrakło surowca - żelaza lub witaminy B12 - albo sygnału od nerek. Z drugiej strony może też być zbyt wiele krwinek czerwonych, bo nadmiar erytropoetyny spowodował zbyt dużą ich produkcję. Niektóre zaburzenia nerek prowadzą do wytworzenia nadmiaru erytropoetyny i wtedy fabryka szaleńczo wzmaga produkcję krwinek czerwonych. Gdy mamy problemy z płucami i nasz organizm jest niewystarczająco dotleniony, nerki dostają informację, by zwiększyć zapotrzebowanie na krwinki czerwone. I wtedy uruchamiane jest tyle krwinek, aby wystarczająco dotleniły organizm, to skutkuje zaburzeniem nazywanym poliglobulią, czyli czerwienicą. Może też być tak, że organizm rodzi się z defektem jakiegoś działu, np. z wrodzoną niedokrwistością - fabryka krwi mobilizuje pracę krwinek czerwonych, ale o bardzo niskiej jakości. Jeszcze inna sytuacja powstaje, kiedy nasz układ odpornościowy - jego snajperzy, mający zwalczać infekcje, z nudów zaczynają strzelać do własnych płytek. Albo kiedy wystrzelali już wszystkie bakterie i dalej strzelają do własnych płytek, nie rozpoznając ich, skutkiem czego jest małopłytkowość immunologiczna. Kolejną niepożądaną reakcją w wyniku deficytu płytek krwi jest przeciekanie układu krwionośnego. Zaczyna się krwawienie z nosa, siniaki na skórze etc. No i chyba jedna z najgorszych sytuacji to ta, kiedy szef działu płytek – komórka macierzysta - zaczyna mutować i zarządza nadmierną aktywację płytek w postaci megakariocytów.

Dorota W-W: Czy tu mamy do czynienia z awarią, którą nazywamy nowotworem krwi? Podobno ta awaria fabryki może doprowadzić organizm do śmierci nawet w dwa tygodnie. Jak to się dzieje, że fabryka działa bez zastrzeżeń i nagle szef mutuje i wszystko zaczyna szwankować? Który dział najpierw zaczyna wysiadać przy białaczce szpikowej, a co dzieje się przy limfoblastycznej?

Doc GB: Różnica między białaczką szpikową i limfoblastyczną wynika stąd, który z tych szefów zmutuje. W pewnym momencie jest tam dyrektor do spraw mielopoezy i do spraw limfopoezy. Pod nimi znajdują się mniejsze działy, w których pracują limfocyty („snajperzy”, dział limfopoezy) lub granulocyty (ochroniarze w dziale mielopoezy), płytki krwi (hydraulicy) i krwinki czerwone (transport). Problem powstaje, gdy szef np. mielopoezy zwolni wszystkich podległych sobie pracowników. Na skutek wad zarządzania jest coraz więcej szefów mielopoezy, którzy, nudząc się, zapełniają cały szpik, i z nudów jeżdżą luksusowymi autami po autostradach i szosach organizmu, nie ma komu za nich pracować i robota leży. Brakuje krwinek czerwonych, granulocytów i płytek, za to mamy samych szefów – tak wygląda ostra białaczka szpikowa. Gdy problem dotyczy szefów limfopoezy, dzieje się analogicznie, tylko szefowie chodzą tam w innych garniturach. W organizmie nasila się niedokrwistość, a w jej efekcie krwawienia i siniaki. Dochodzą do głosu infekcje. Widzimy, że ten dyrektor jest wariatem i prowadzi elektrownię do ruiny, państwo do upadku i ostatecznie sam siebie do samounicestwienia. Jest jeszcze taka forma awarii, gdy dyrektorzy stają się leniwi. Tworzą wtedy zespoły mielodysplastyczne. Produkcja pod ich nadzorem jakoś tam idzie, ale kiepsko. W zasadzie produkują, ale niezgodnie z normą. Dyrektorzy stają się jacyś tacy zdegenerowani. To stan dysplazji. Możemy też go porównać do wewnętrznego strajku w naszej fabryce - elektrowni.

Dorota W-W: I kto wtedy zaprowadza porządek w strajkującej elektrowni?

Doc GB: Całe państwo/ organizm zaczyna niedomagać i obce ciało nadzoru – czyli lekarz – postanawia potraktować je bronią chemiczną, aby strajk zakończyć i przywrócić działanie elektorowi. Wkracza z metodą terapeutyczną - chemioterapią. W układ krwionośny zostaje wpuszczony specyfik chemiczny. Niestety klasyczna chemioterapia zabija te chore strajkujące komórki, ale również te zdrowe, rykoszetem dostają też zupełnie dobrze funkcjonujące fabryki, jak np. nerki. Oczywiście dobiera się ten specyfik tak, aby jak najlepiej celowała w chory szpik, ale niestety jeszcze nie jest to tak precyzyjna broń, a raczej broń masowego rażenia. Dlatego od lat marzy się o terapii celowanej, czyli zewnętrznym snajperze, który wystrzela tylko komórki nowotworowe.

Dorota W-W: Jaki czynnik decyduje o tym, że kontroler zewnętrzny decyduje o zastosowaniu przeszczepu z obcego państwa?

Doc GB: Na podstawie czynników genetycznych organizmu kontroler zewnętrzny, czyli lekarz opiekujący się pacjentem, stwierdza, jakie jest ryzyko, że zastosowana broń chemiczna do końca nie wybiła strajkujących zmutowanych dyrektorów – komórek macierzystych krwi. Jeśli ocenia to ryzyko na wysokie, decyduje o zastosowaniu prewencji w postaci wpuszczenia do fabryki nowej siły zarządzającej. Czyli dyrektorów silnych, zdrowych, podporządkowanych, ale zapożyczonych z elektrowni innego państwa, czyli od drugiego człowieka – dawcy.

Dorota W-W: Skoro nowemu zarządowi dajemy możliwość rozgoszczenia się w nowej fabryce, dlaczego, zanim zrobi porządek w zrujnowanej fabryce często buntuje się i demoluje ją?

Doc GB: Procedura przeszczepienia cudzego szpiku jest toksyczna. Nie jest to naturalne dla organizmu, aby obcy organ, jakim jest szpik z innego ciała, sprawował funkcje oryginalnego. Z tym związane są różne powikłania, jak np. choroba przeszczep przeciwko gospodarzowi, kiedy to właśnie ten obcy organ zarządzający, rozpoznawszy, że znajduje się w obcym środowisku/ fabryce, zaczyna się buntować. Nie podoba mu się, że przeniesiono go bez pytania do jakiejś zrujnowanej fabryki, gdzie będzie musiał wykonać dużo więcej pracy niż u siebie i jeszcze w brzydkich biurach. To jak bardzo się buntuje, zależy od zgodności tkankowej miedzy organizmem biorącym przeszczep, a tym dającym. Jeśli ta zgodność jest wysoka, wtedy nowy zarząd nie czuje takiej różnicy w nowym miejscu pracy i jego sabotaż jest mniejszy. Dlatego dobiera się organizm - dawcę o jak najbardziej zbliżonym do biorcy układzie tkankowym HLA. Mówimy, że jeśli między dwoma organizmami jest zgodność 10 cech tkankowych na 10, to podobieństwo jest pełne, i rosną szanse na to, że przeszczepiony organ nie będzie się zbyt buntował.

Dorota W-W: A jak wytłumaczyć sytuację, w której nowy organ zarządzający- przeszczep - wystąpił w organizmie biorcy przeciwko białaczce?

Doc GB:
To jest sytuacja bardzo pożądana. To sytuacja, kiedy nowy organ natychmiast zaczyna pracę, bo zauważył, że z ukrycia powychodzili jacyś starzy zmutowani dyrektorzy. Wtedy nowy zarząd mobilizuje swoich snajperów – limfocyty do ataku przedstawiciela starego zarządu. Stary zdeprawowany dyrektor dostaje kulkę w łeb. Tak nowy zarząd dyrektorów robi przestrzeń dla swoich sił roboczych. Mówiąc, że przeszczep przyjął się, mamy na myśli, że zewnętrzne siły zarządzające uporządkowały fabrykę i rozpoczęły nową produkcję energii, czyli krew. Im gorszy jest stan fabryki po walce ze strajkiem, tym gorzej przyjmuje się nowy zarząd, bo jasno rozpoznaje, że to nie jest jego miejsce pracy.

Dorota W-W: Mówiąc o zewnętrznych siłach naprawczych, czy zostały dowiedzione zewnętrzne czynniki, które powodują zaburzenia w fabryce krwi?

Doc GB: Niestety na ogół nie. W większości przypadków nie można udowodnić wpływu czynników zewnętrznych na awarię elektrowni. Czasami jest to wpływ zastosowanego wcześniej promieniowania jonizującego lub chemioterapii. Życie jest wystarczająco ciężkie, żeby zmutować, stracić młodzieńcze ideały i doprowadzić własną fabrykę, czy rodzinę do ruiny. Na pewnym etapie produkcja zaczyna wymykać się spod kontroli, bo dyrektorów zarządzających jest tak wielu, że sami fiksują.

Dorota W-W: Bardzo dziękuję za obrazowe wyjaśniania na temat tego skomplikowanego procesu produkcji w naszej elektrowni energii - w szpiku kostnym.
Trwa ładowanie komentarzy...