O autorze
Fundacja DKMS działa od 28 listopada 2008 r. jako niezależna organizacja non-profit. W tym czasie liczba potencjalnych dawców we wszystkich polskich bazach, wynosiła niespełna 40 tysięcy. Dziś sytuacja uległa znacznej poprawie i ogółem w Polsce zarejestrowanych jest ponad 1 milion potencjalnych dawców. Fundacja DKMS jest największą bazą potencjalnych dawców w Polsce.

Judyta i Robert – pomaganie mają w genach

Robert, wolontariusz
Święta to czas radości, miłości i rodzinnej atmosfery. Przypominają nam również o tym, że warto się dzielić i pomagać. Poznajcie historie naszych wolontariuszy, którzy poświęcając swój czas, niosą pomoc i nadzieję osobom, które tego najbardziej potrzebują. Nie tylko w czasie świąt.

Historia Judyty
Judyta pochodzi z Tychów, ma 30 lat i jest pracownikiem administracji biurowej. Wolontariat z Fundacją DKMS rozpoczęła w 2011 roku. Już wtedy Fundacja DKMS była największym Ośrodkiem Dawców Szpiku w Polsce, dlatego Judyta zdecydowała, że pomoże właśnie tej organizacji. Od zawsze była człowiekiem, który chce pomagać innym. W ciągu sześciu lat zorganizowała ponad 25 Dni Dawcy.



Temat jest trudny, ponieważ szpik jest czymś, czego nie możemy kupić. Pacjent nie może „wyleczyć się” pieniędzmi – potrzebny jest zgodny bliźniak genetyczny. Dlatego tak ważne jest szerzenie świadomości i rejestracja nowych potencjalnych Dawców – mówi Judyta.

Akcja, która zapadła jej najbardziej w pamięć to Dzień Dawcy dla Moniki, u której został zdiagnozowany nowotwór krwi, gdy była w ciąży. Judyta wraz z grupą innych wolontariuszy zarejestrowała ponad 600 nowych potencjalnych Dawców szpiku w dwa dni. Zaangażowała również osoby znane i lubiane, by jak najmocniej nagłośnić akcję w mediach. Monika znalazła swojego bliźniaka genetycznego. Do dziś ma się dobrze, poród również się udał.

Judyta sama została Dawcą faktycznym i przekazała cząstkę siebie w 2015 roku. Jak mówi, oddała swoje komórki macierzyste z krwi obwodowej, a bardzo chciała, by stało się to drugą metodą – z talerza kości biodrowej. – Prosiłam o to lekarza, gdyż zależało mi na pokazaniu innym, że nie ma się czego bać. Chciałam zwalczyć ten mit – opowiada.

Co wolontariat zmienił w życiu Judyty? – Przede wszystkim mam jeszcze większą wolę tego, by pomagać komuś bezinteresownie. Poznałam wielu przecudownych ludzi, z którymi mam dalej kontakt. Z moich akcji 13 Dawców dało innym szansę na nowe życie. To niesamowite uczucie, które sprawia, że za każdym razem, gdy dostaję informację o nowym Dawcy, pojawiają mi się łzy w oczach – mówi Judyta – Zachęcam innych do zaangażowania się w wolontariat. Jeżeli raz się w to wejdzie, to już się nie wyjdzie. To po prostu zaraża dobrem.

Historia Roberta

Robert pochodzi z Rzeszowa, ma 37 lat i od 12 lat pracuje w handlu w Auchan. Wolontariat z Fundacją DKMS rozpoczął w 2011 roku. Jego kolega z pracy wpadł pewnego dnia na pomysł, by zorganizować Dzień Dawcy w ich firmie. Wraz z grupą znajomych rozpoczęli Dni Dawcy Szpiku w Auchan, dzięki którym do dzisiaj udało się zarejestrować już prawie 50 tysięcy nowych potencjalnych Dawców szpiku.

Zauważyłem podczas pierwszej akcji, że nasze działanie niesie konkretną, wymierną pomoc i po prostu ma sens. Organizacja Dni Dawcy daje niesamowite poczucie spełnienia – mówi Robert.

Najbardziej zapadła mu w pamięć akcja dedykowanemu małemu Tobiaszowi, który niestety zmarł na nowotwór krwi. Podczas Mikołajkowych Dni Dawcy organizatorzy zaprezentowali wystawę upamiętniająca Tobiaszka, przygotowaną przez jego rodziców. Robert wspomina emocje, jakie wystawa wywierała na zwiedzających.

Temat białaczki i przeszczepień szpiku był dla mnie czymś nieznanym, był to inny świat. Odkąd zacząłem wspierać Fundację DKMS zauważam coraz więcej informacji na temat problemu, jakim są nowotwory krwi. Organizacja Dni Dawcy buduje wrażliwość i poczucie odpowiedzialności, a zarazem wspólnotę z osobami, które chorują – dodaje.

Wystarczy poświęcić trochę czasu, a można przecież uratować komuś życie. Niewielki nakład wysiłku sprawia, że można realnie pomóc. Warto pomagać, bo dobro powraca, a być może, my też kiedyś będziemy potrzebowali pomocy – apeluje Robert.
Trwa ładowanie komentarzy...