Czasem jeden dawca to za mało. Ewelina potrzebuje Waszej pomocy

Jest tylko jedna osoba, która potrafi przynieść prawdziwe ukojenie osobie walczącej z białaczką. To oczywiście dawca. Ten jeden człowiek spośród milionów, który może dać z siebie coś bezcennego - życie. Niestety nie zawsze radość ze znalezienia dawcy trwa długo. Dlaczego? Poznajcie historię Eweliny.

Ewelina Olender to 23-letnia, pełna energii i przesympatyczna dziewczyna. W połowie zeszłego roku jej życie wywróciło się do góry nogami. Lekarze zdiagnozowali u niej białaczkę. - Dowiedziałam się, że moje kilkutygodniowe zmęczenie nie jest skutkiem przeziębienia. Usłyszałam wtedy te słowa: Ostra białaczka szpikowa - wspomina Ewelina. Choć dla wielu z nas świat by się zawalił, dziewczyna nie miała zamiaru się poddawać. - Dowiedziałam się też, że te słowa nie są wyrokiem, ale żeby wygrać oprócz chęci, siły, cierpliwości, wsparcia bliskich i pomocy lekarzy, potrzebuje lekarstwa, które nosi w sobie inny człowiek. Człowiek, który być może nie ma pojęcia o moim istnieniu. Człowiek, który zupełnie bezinteresownie będzie chciał podzielić się ze mną częścią siebie i podarować mi coś najcenniejszego. ŻYCIE.



Kilka miesięcy później jeden telefon przywrócił dziewczynie i jej rodzinie nadzieję. Bliźniak genetyczny Eweliny zarejestrował się w bazie dawców i wyraził chęć pomocy. Radość była ogromna. Niestety, ulotniła się tak szybko jak nadeszła. - Moja radość niestety trwała krótko. Tydzień przed planowanym terminem wyjazdu na przeszczep telefon zadzwonił ponownie. Okazało się, że mimo chęci Dawcy, przeszczep nie jest możliwy, bo pojawił się u niego wirusologiczny problem. Na czas jego wyjaśnienia Dawca jest zawieszony w rejestrze, a mi pozostaje czekać - mówi Ewelina.

Choć chwilowa euforia została brutalnie przerwana, dziewczyna ani myśli wywieszać białą flagę i załamywać się. Podkreśla, że czuje się "zaskakująco dobrze". - Jest we mnie jakiś nieokreślony wewnętrzny spokój, który napełnia mnie siłą. Fakt, że jestem chora, nie jest dla mnie najgorszy, znacznie trudniej jest mi ze świadomością, że to tak dotyka moich bliskich - wyznaje. Podkreśla też, że to dla nich zamierza stawić czoła i walczyć o powrót do zdrowia, do normalnego życia, które tak bardzo kocha. - Miłość do życia, do moich rodziców, brata, przyjaciół oraz do ludzi ogólnie napędza mnie do działania. Zawsze doceniałam życie, nie jest tak, jak niektórzy twierdzą, że w momencie pojawienia się choroby, która siłą rzecz zmusza do refleksji na temat śmierci, sprawia, że zaczyna się bardziej doceniać życie. Doceniałam je i oczywiście nieustannie doceniam, ale jest we mnie teraz więcej pokory wobec jego kruchości.

Ewelina żartuje, że jej "biały stworek" (tak nazywa swoją chorobę) za kilka dni obchodzi urodziny. - Nie będzie tortu i „Sto lat!”! Będzie za to ogromna radość, że żyję! Radość, że mam szansę żyć nadal, jeśli znajdzie się ktoś, kto podaruje mi cząstkę siebie - mówi z nadzieją. Ewelina wierzy w ludzi, dlatego nadal będzie czekać. - Być może właśnie na Ciebie? Na mojego nowego Dawcę. Na kolejną szansę. Na radość i wdzięczność, której nie będę potrafiła wyrazić słowami, bo nie ma nic cenniejszego niż ŻYCIE. Wiem, że stać Cię na pomoc. Tak, właśnie Ciebie. Nie odkładaj życia na „później”, bo być może właśnie TERAZ ktoś potrzebuje Twojej pomocy; bo być może Ty lub ktoś z Twoich bliskich będzie jej potrzebował jutro.

Jeśli chcielibyście pomóc Ewelinie lub innym chorym na białaczkę i podarować im nowe życie, nie ma nic prostszego - wystarczy zarejestrować się w bazie dawców szpiku. Możesz to zrobić choćby przez internet, nie ruszając się z domu. Wejdź na www.dkms.pl i zamów pakiet rejestracyjny. Dzięki temu możesz dać nadzieję i uratować komuś życie.
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
RakFundacjeBiałaczka
Skomentuj