O autorze
Fundacja DKMS działa od 28 listopada 2008 r. jako niezależna organizacja non-profit. W tym czasie liczba potencjalnych dawców we wszystkich polskich bazach, wynosiła niespełna 40 tysięcy. Dziś sytuacja uległa znacznej poprawie i ogółem w Polsce zarejestrowanych jest ponad 1 milion potencjalnych dawców. Fundacja DKMS jest największą bazą potencjalnych dawców w Polsce.

Studenci z Helpers' Generation razem przeciwko nowotworom krwi

Studiują socjologię, ekonomię, matematykę czy prawo. Mieszkają w różnych regionach Polski, mają odmienne marzenia i plany zawodowe, ale jeden cel – znalezienie Dawców dla chorych na nowotwory krwi. Na co dzień działają w ogólnopolskiej społeczności – Helpers' Generation - dzięki której nie tylko niosą pomoc pacjentom z nowotworami krwi, ale jednocześnie doskonalą swoje kompetencje liderskie. Do tej pory, od I edycji w 2013 roku, dzięki ich pracy udało się przeprowadzić 989 akcji i zarejestrować 108 349 potencjalnych Dawców szpiku. Z tej grupy już 580 osób miało okazję podzielić się cząstką siebie i dać komuś szansę na życie. Jakie są doświadczenia studentów z Helpers' Generation?

Każda uczelnia w Polsce ma bogatą ofertę projektów studenckich – zarówno naukowych, jak i społecznych,
w które młodzi ludzie mogą się zaangażować. Do listy tej dopisać trzeba Helpers' Generation – projekt powstały dzięki Fundacji DKMS, podczas którego młodzi ludzie uczą się niesienia pomocy innym, ale jednocześnie nabywają kompetencje, które przydadzą się im w przyszłej karierze zawodowej. Można powiedzieć, że Helpers' Generation to połączenie przydatnego z pożytecznym! Na temat wyzwań, ale także szans, jakie daje ta studencka społeczność rozmawiała z Agnieszką Wasilewską – studentką Akademii Humanistyczno-Ekonomicznej w Łodzi oraz Łukaszem Maciejakiem – studentem Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu Magdalena Przysłupska, z Fundacji DKMS.

Magdalena Przysłupska: Agnieszko, dlaczego zdecydowałaś się na dołączenie do Helpers' Generation? Co było dla Ciebie impulsem?

Agnieszka Wasilewska: Pamiętam, że w dzień swoich 18. urodzin maszerowałam przez łódzki park w stronę Centrum Krwiodawstwa. Byłam lekko przestraszona, trochę zagubiona i miałam duszę na ramieniu, ale szłam dzielnie zarejestrować się jako potencjalny Dawca szpiku. Na miejscu wypełniłam ankietę, oddałam próbkę krwi, a potem czekałam na konsultację medyczną. Wydawało mi się wtedy, że mogę już odetchnąć z ulgą, bo dzięki temu, że zdecydowałam się przyjść do Centrum Krwiodawstwa, pomogę komuś i dla tej osoby - ta cząstka „mnie” - to będzie jak milion w totka.
Wychodząc z gabinetu, po konsultacji lekarskiej, moje najgłębsze marzenia - o ratowaniu innych - prysnęły jak bańka mydlana. Zdyskwalifikowała mnie jaskra i gruczolak przysadki.
Kilka dni później na Facebook’u rzucił mi się w oczy post kogoś obcego, kto napisał, że potrzebuje wolontariuszy do pomocy przy rejestracji potencjalnych Dawców. Chciałam pomóc – jak nie dało się samemu zarejestrować, to trzeba było czynić dobro z drugiej strony. Kliknęłam. I tak już zostałam!
Z każdą kolejną akcją nabierałam więcej doświadczenia, a mój apetyt rósł w miarę zwiększającej się liczby zarejestrowanych osób. Pierwszy raz zostałam „Ambasadorem” na akcji walentynkowej 5 lat temu – co to były za emocje! 8 godzin rejestracji, 200. chętnych i te długie kolejki, ustawiające się do naszego stanowiska. Braliśmy po 10 osób jednocześnie, tłumaczyliśmy, co się dzieje, wręczaliśmy formularze i pałeczki. Widząc - jak tych ludzi przybywa - serce rosło. Pamiętam, że jak tylko wróciłam do domu, to ściągnęłam buty, usiadłam na kanapie i rozpłakałam się. Ze szczęścia.
Kiedy zobaczyłam, że startuje projekt studencki nawet się nie wahałam – wiedziałam, że trzeba to zrobić.

I zostałam „Studenckim Ambasadorem”.


Magdalena Przysłupska: Co dało Tobie, jako młodemu człowiekowi, uczestnictwo w tym projekcie? Czego się nauczyłaś? Czy umiejętności, które zdobyłaś, w ramach Helpers' Generation, przydają Ci się w dorosłym życiu?

Agnieszka Wasilewska: Tak jak z edycji na edycję ewaluowały projekty studenckie: zmieniały się hasła przewodnie, z „Ambasadorów” zrobiliśmy się „Liderami”, z dwóch pałeczek zrobiły się trzy, a ilość kopert zmalała do minimum, tak samo i we mnie też się wiele rzeczy zmieniało. Z szarej myszki stałam się pewną siebie dziewczyną, która nie ma w swoim życiowym słowniku zwrotu - „nie da się”. Bo da się – wszystko się da, tylko trzeba tego bardzo chcieć. Nauczyłam się zarządzania czasem, organizowania wydarzeń, gospodarowania przestrzenią. Nauczyłam się rozmawiania i słuchania, udzielania wywiadów - chociaż do tej pory nie bardzo sprawia mi to przyjemność. I tego, że należy patrzeć sercem. Co mi dało bycie studenckim Liderem? Prócz umiejętności życiowych, podjęłam bardzo ważną decyzję – skończyłam studiować pedagogikę i poszłam za głosem serca. Kocham to, co teraz robię, najbardziej na świecie - nawet na etapie studiowania. Za około 7 miesięcy zostanę pielęgniarką. I to wszystko dzięki DKMS!


Magdalena Przysłupska: A z punktu widzenia młodego człowieka – dlaczego tak ważne jest, aby angażować się w takie projekty? Czy masz poczucie, że być może to właśnie Ty, swoją pracą, przyczyniłaś się do uratowania komuś życia?

Agnieszka Wasilewska: „Wśród wenflonów, kroplówek, krwi i zastrzyków dostałam dzisiaj najpiękniejszy telefon, jaki mogłam sobie wymarzyć. Człowieku, który rejestrowałeś się do bazy Dawców szpiku w 2015 roku, na Wydziale Nauk o Wychowaniu Uniwersytetu Łódzkiego, podczas mojej studenckiej akcji, pięknie Ci DZIĘKUJĘ. Właśnie ratujesz komuś życie! ❤” – Facebook
29. stycznia 2018 roku wyszłam zapłakana z pokoju zabiegowego, w którym odbywałam praktyki. Wszyscy pytali mnie, co się dzieje, a ja szlochałam i cieszyłam się jednocześnie. 3 lata czekałam na ten magiczny telefon. Po pół roku dostałam kolejny i mam nadzieję, że za chwilę będzie następny. Kolega z roku jest w fazie przygotowań. Dlaczego warto angażować się w takie projekty? Mogłabym wymieniać i wymieniać, ale…! Warto poczuć te dreszcze, radość, to ciepło, rozlewające się po całym ciele, spowodowane świadomością, że ktoś dzięki Twoim staraniom żyje i może cieszyć się jeszcze wieloma chwilami ze swoją rodziną. Że ten ktoś może jeszcze patrzeć, jak dorastają wnuki, jak mama robi najlepszą szarlotkę czy zwyczajnie mówi „dzień dobry”, wstając o 6 rano do pracy.


Magdalena Przysłupska: Jakie kompetencje powinien mieć przyszły lider? A jakich umiejętności nauczy się, działając w społeczności, jaką jest Helpers' Generation?

Agnieszka Wasilewska: Lider to osoba, która przede wszystkim umie pracować z ludźmi - i dla ludzi. To ktoś taki, kto poradzi, wysłucha, ale też poprowadzi. Jest zdeterminowany i zorganizowany, pewny siebie, kreatywny. Nawet jeśli nie masz tych wszystkich cech, to pamiętaj – ja też kiedyś zaczynałam, byłam cichą i spokojną Agnieszką, także denerwowałam się przy pierwszej rejestracji. Wystarczy, że chcesz pomagać – reszty się nauczysz. Pomaganie jest fajne!

O projekcie, z punktu widzenia nowego Lidera, opowiedział Łukasz Maciejak, rozpoczynający swoją przygodę z Helpers' Generation.



Magdalena Przysłupska: Łukasz, jest mnóstwo organizacji studenckich, zrzeszających młodych ludzi wokół konkretnych zainteresowań czy idei. Dlaczego wybrałeś akurat Helpers' Generation?

Łukasz Maciejak: Cóż, powinienem zacząć od tego, że jako student bardzo angażuję się w życie społeczne – czy to w Samorządzie Studenckim, czy w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów jako wolontariusz przy projekcie Wampiriady. Być może zdecydowałem się na koordynowanie akurat akcji DKMS z racji tego, że wcześniej często oddawałem krew, w pewnym okresie myślałem także o zostaniu lekarzem, a ponadto Ewelina i Julita, koordynatorki z poprzedniego roku, jako członkinie Samorządu Studenckiego na moim wydziale zainspirowały mnie do głębszego zainteresowania się tematem. W tamtym okresie byłem członkiem projektu, niemającym tak dużej - jak teraz - świadomości, jednak udział w rejestracjach, zapisanie się jako potencjalny Dawca szpiku, a także energia i poświęcenie wszystkich wolontariuszy dookoła spowodowały, że poczułem większą potrzebę zaangażowania się w całe przedsięwzięcie: chciałem podjąć próbę organizowania tych akcji. Chyba to wszystko cząstkowo spowodowało, że wybrałem Helpers' Generation.

Magdalena Przysłupska: Czego oczekujesz po Helpers' Generation? Jak widzisz w niej funkcję lidera?

Łukasz Maciejak: Z pewnością, jak każdy, oczekuję ujrzenia uśmiechu każdego, kto jest w tę akcję w jakiś sposób zaangażowany - tych, którzy potrzebują szpiku, potencjalnych Dawców oraz wolontariuszy. Wydaję mi się, że przede wszystkim tego chcemy. Poza tym ten projekt pozwoli mi na poznanie wielu aktywnych ludzi, doskonalenie się i nabycie jeszcze bardziej zaawansowanych umiejętności organizacyjnych oraz społecznych. Osobiście widzę to trochę jako sprawdzian charakteru. Poświęcamy swój czas, aby pomóc innym. Ryzykujemy zmęczeniem, nieprzespanymi nocami i złym nastrojem - w przypadku naszych niepowodzeń, ale z drugiej strony alternatywa w postaci utraty czyjegoś życia i niepodjęcia próby jego uratowania - wydaje się niedopuszczalna...

Magdalena Przysłupska: Dlaczego takie projekty, jak Helpers' Generation, są ważne? Co, i w czyim życiu mogą zmienić?

Łukasz Maciejak: Są ważne między innymi dlatego, bo aktywizują młodych ludzi. Pomagają nie tylko ratować czyjeś życie, i przez to oszczędzić smutku rodzinom osób chorych, ale także uczą wolontariuszy samodzielności oraz odpowiedzialności. Mam nadzieję, że nie przesadzam, ale według mnie projekty tego typu przekazują ideę, którą można by sformułować w słowach: "Ty decydujesz, jakie otoczenie po sobie zostawisz - lepsze niż było, takie samo czy gorsze"...

Magdalena Przysłupska: Do Helpers' Generation przynależą ludzie o różnych zainteresowaniach, kierunkach studiów czy odmiennych pasjach. Czy jest coś, co Was – członków tej społeczności – łączy?

Łukasz Maciejak: Tak. Zdawałoby się, że pomimo tylu różnic w sposobie życia i odmiennych środowisk, w których bywamy, nie może być punktów wspólnych. Ale one istnieją. Przede wszystkim łączy nas energia
i zaangażowanie. Wszyscy bierzemy udział w jakichś dodatkowych projektach naukowych, społecznych albo sportowych. Ponadto nierzadko łączy nas postawa wobec życia. Więc tak, występują między nami cechy wspólne.


Magdalena Przysłupska: Dziękuję Wam serdecznie za rozmowę i życzę wielu sukcesów zarówno w Helpers' Generation, jak i na studiach!

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...